Byłam dziś świadkiem sytuacji, w której właściciel posesji w małej miejscowości w okolicy Gdańska rozpoczął spalanie ściętych czubków szpaleru jodeł. Dym zasnuł całą okolicę. W tym dwa obiekty, w których przyszło mi być. Dym nie tylko przeszkadzał w komfortowym oddychaniu, szczypał w oczy, ale dodatkowo zasnuł ruchliwą drogę w pobliżu niebezpiecznego skrzyżowania z sygnalizacją świetlną. Kierowcy, którzy przejeżdżali zwalniali i trąbili na mężczyznę, a nawet głośno wyrażali swoje zdanie. On jakby nie słyszał. Dalej podkładał gałęzie do ognia. Robił to do chwili, gdy na posesji pojawiła się policja. Ale tego dowiedziałam się później.

Wypalając trawy koło drogi lub paląc odpadki zawsze należy pamiętać o możliwości spowodowania ograniczenia widoczności i w konsekwencji przyczynienia się do wypadku. Warto myśleć.