Ja skorzystałam z tego prawa już ponad 10 razy. Każdorazowo chodziło o firmy, które przesyłały mi niezamówione mailingi i na prośbę o zaprzestanie twierdziły, żedane pozyskały z ogólnie dostępnych źródeł, więc mają prawo.
Tym razem, każdorazowo otrzymałam potwierdzenie usunięcia, ale postanowiłam profilaktycznie zachować je na przyszłość, na wypadek, gdybym dostała kolejną przesyłkę mailingową, albo, gdyby moje dane od jednego z tych nadawców trafiły w inne miejsce, z którego dostanę kolejny mailing. Wtedy będę ostro domagać się prawa do uwolnienia mnie od natrętów.
Namawiam, wykorzystajcie okazję do weryfikacji źródeł wiadomości. Łatwiej żyć bez dziesiątków niepotrzebnych wiadomości.
