Moja ulica jest mała i właściwie znajduje się na zapleczu ulicy głównej. Niestety nie chroni to mieszkańców przed najazdem pojazdów z turystami pragnącymi korzystać z morza, plaży, słońca. Co roku, w okresie wysokich temperatur, mamy problem z zastawionymi chodnikami, samochodami blokującymi wjazd do garażu, dewastacją trawników przez postój pojazdów.

Czy tak musi być? Czy trzeba utrudniać życie innym, bo przecież ja idę na plażę? Oczywiście, że nie. Oczywiście, że można pozostawić pojazd na dalszym parkingu i przejść 200 metrów. Proszę wszystkich utrudniających mi życie o to, by zanim zamkną pojazd pozostawiony na chodniku, zastanowili się nad tym, co oni sami powiedzieliby na widok auta blokującego im swobodną komunikację. Nie rób drugiemu, co tobie nie miłe.

Oczywiście sprawa może dotyczyć plaży nad morzem, plaży nad jeziorem, czy też nad rzeką. Nie ma znaczenia miejsce, ale sama dolegliwość.

W kontekście dolegliwości dla mieszkańców, nie miałam dziś empatycznych odczuć, gdy widziałam Straż Miejską w Gdańsku interweniującą w sprawie takiej blokady chodnika. To było celowe i świadome działanie, a nie roztargnienie, czy pomyłka.