Nie ma co się oszukiwać. Nie ma chyba człowieka, któremu nie zdarzyło się potknięcie z płatnością. Zagubiony rachunek, opóźniona wypłata i za kilka dni otrzymujesz monit windykacyjny, którego koszt jest określany na kilkadziesiąt złotych za list lub rozmowę telefoniczną.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów stoi na stanowisku, że opłata za monit nie powinna zasadniczo wykraczać poza koszty poniesione przez sprzedawcę. Nie może, więc nadanie listu poleconego kosztować 50 zł. Wiedziony wieloma skargami konsumentów, Prezes UOKiK postanowił skorzystać z możliwości wystosowania do zgłaszanych instytucji finansowych tak zwanych ostrzeżeń miękkich.

Jak czytamy w komunikacie urzędu, sprawa zakończyła się dobrze, bo wszystkie instytucje finansowe skorygowały swoje regulaminy i postępowanie. Co z tego wynika? A no to, że warto skarżyć się na niesprawiedliwość. Jeżeli masz problem z przygotowaniem takiej skargi, pomoże #adwokat.