Mało kto wie, że istnieje taki akt prawny. Ustawa z dnia 18 sierpnia 2011 r. o bezpieczeństwie osób przebywających na obszarach wodnych, bo o niej mowa reguuje szereg zasad zwiazanych z bezpieczeństwem osób korzystających z uroków obszarów wodnych i rekreacji na tych obszarach. Jest ona szczególnie ważna w okresie letnim. Nawet, gdy tak, jak dzisiaj, pogoda nie sprzyja aktywnemu wypoczynkowi.
Jednym z najważniejszych jej zapisów, jest niedawno znowelizowany, zapis dotyczących łączenia korzystania z wody i alkoholu.
Art. 35. Kto, znajdując się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka, prowadzi w ruchu wodnym statek lub inny obiekt pływający, niebędący pojazdem mechanicznym, podlega karze grzywny
Nie ma co liczyć na to, że jakoś się uda. Teraz, to już nie tylko sternicy łodzi motorowych poniosą konsekwencje. Obniżony został znacznie dopuszczalny limit alkoholu we krwi w sytuacji prowadzenia kajaka, pontonu, a nawet roweru wodnego. Osobie zatrzymanej na tym wykroczeniu grozi grzywna, a dodatkowo w razie konieczności, opłata za odholowanie łodzi, a niekiedy jej przechowywanie do czasu wytrzeźwienia zainteresowanej osoby.
Znaczniej dotkliwiej potraktują policjanci patrolu wodnego osoby, które posiadają prawo jazdy, a będąc pod wpływem alkoholu zdecydują się na prowadzenie jednostki pływającej napędzanej silnikiem o mocy powyżej 10 kW (może to być skuter wodny, motorówka, łódź, żaglówka). Osobom tym grozi, poza mandatem, utrata dokumentu uprawniającego do poruszania się pojazdami mechanicznymi.
Na inne pytania dotyczące tej niszowej, ale ważnej ustawy na pewno odpowie każdy #adwokat. Ja, namawiam do refleksji nad jednym jej przepisem. Przepisem, który zbyt często jest łamany przy przyzwoleniu innych bawiących się nad wodą.
