Byłam dziś na wsi. Znajdowałam się ok 2 km od głównej, krętej szosy prowadzącej do Kartuz. Mimo, że są na niej ograniczenia, ciągłe linie, miejscowości, co kilka minut słychać było ryk motocyklowego silnika.
Tym razem nie doszło do nieszczęścia i nie usłyszałam uderzenia, a następnie sygnału alarmowego z remizy w Borowie, ale do tego może dojść w każdej chwili.

Warto się nad tym zastanowić zanim wsiądzie się na motor. Szybkość potrafi zabić.
