Wyjeżdżając na wakacje warto zarejestrować się w systemie Odyseusz (pisałam już o tym), ale również sprawdzić typowe ograniczenia w miejscu docelowym. Lepiej wiedzieć o nich i zapobiegać sytuacjom stresującym, niż płacić niebotyczne mandaty.
Abyście zrozumieli, jako #adwokat zwracam uwagę na, dla przykładu, Hiszpanię, w której na 540 plażach wolnych od dymu można dostać mandat 450 euro za oddanie się ulubionej przyjemności, albo zapłacić 700 euro za zbyt głośne słuchanie muzyki w tłumie plażowiczów. Rodacy przyzwyczajeni do rezerwowania miejsc na plaży muszą liczyć się z tym, że z ich wakacyjnego budżetu ubędzie od 300 do 750 euro. Choć dla nas to daleko, ale warto wiedzieć, że jeżeli na wakacje udamy się do Murcji i zatrzymamy pojazd na więcej niż 3 dni w jednym miejscu, to zapłacimy 1500 euro. Najdziwniejszy wydaje się mandat w wysokości 750 euro za używanie szamponu lub mydła pod plażowym prysznicem i do 500 euro za kopanie zamków z piasku.
Jak widzicie, urlop może być relatywnie drogi, gdy wybierzemy zły kierunek, albo będziemy się zachowywać kontrowersyjnie w stosunku do obowiązujących przepisów.
