Choć samego wypadku nie widziałam, bo nadjechałam w to miejsce, gdy policjant leżał na jezdni w zatoce, ale niewątpliwie zauważyłam, że miejsce wybrane do kontroli nie było bezpieczne na tyle by podjemować interwencję, gdy bezpieczeństwo było wątpliwe. Pas wyłączający służący do zjazdu na stację paliw nie jest idealnym miejscem do przeprowadzania kontroli, gdy za kilkanaście metrów są szerokie miejsca postojowe na stacji paliw. Pomijam oczywiście fakt, że kontrola w tym miejscu zablokowała innym kierowcom możliwość swobodnego i bezpiecznego zjazdu na stację paliw.
Obserwowana od kilku miesięcy nagonka na kierowców prowadzona z hasłami bezpieczeństwa na ustach musi być prowadzona nieco rozsądniej. Nie powinno być społecznego przyzwolenia dla zatrzymywania pojazdów w tak niebezpiecznych miejscach, jak dziś w Gdyni, nie powinno być zgody na wymuszanie przyspieszenia przez szybko jadący radiowóz nieoznakowany, ani na wybieganie policjantów na środek kilkupasowej jezdni.
Miesiące „wolnej amerykanki”, pozwolenia na łąmanie reguł prawnych obowiązujących w ruchu drogowym nie są dobrym czasem, nie stanowią chwalebnego czasu „prewencyjnych” działań policji. Może dzisiejszy wypadek skłoni funkcjonariuszy i ich dowódców do większej racjonalności.
