Czynności z policjantami ze Stężycy poszły sprawnie, więc całe popołudnie miałam dla siebie. Adwokat też potrzebuje oddechu.

Zwykle staram się nie pracować w soboty, ale prośba młodego adwokata przekonała mnie do wyjazdu na czynności prowadzone przez komisariat w Stężycy. Czynności przebiegły sprawnie, bo pan policjant spieszył się na zabezpieczenie meczu, który miał się rozgrywać za kilkanaście minut, więc stosunkowo szybko przemieściłam się wzdłuż dwóch jezior Raduńskich (z małą przerwą na zakup jajek w Łączyńskiej Hucie) do małej miejscowości Zawory, w której znajduje się miejsce oferujące wspaniałe ryby z pobliskich jezior.

Czas spędzony na spozieraniu na pobliskie jezioro, wiatrak stojący na górze nad nim, zieleń zalesień, błękitne niebo z krążącym na nim krukiem sprawiły, że w chwili, gdy przyniesiono sielawy byłam tak rozleniwiona, że dłuższej chwili potrzebowałam by chwycić za widelce.

Pyszne ryby były źródłem dobrostanu pełzającego po całej głowie zmęczonej natłokiem spraw, z którymi jako #adwokat spotykam się każdego dnia. Brak konieczności działania w pośpiechu pozwolił cieszyć się świeżym powietrzem i pięknym widokiem przez kolejne pół godziny.

Do domu wróciłam wypoczęta. To był dobrze spędzony dzień.

#BeataNowakowska

#AdwokatGdańsk