Z grzybami jest wiele radości gdy możemy je zbierać, wiele smaku, gdy podsmażymy na maśle jędrne borowiki, bądź do jajecznicy dodamy kurek. Z grzybami może też być wiele smutku i cierpienia, gdy zjemy grzyb trujący zebrany samodzielnie lub przez osobę, która następnie grzyby do sprzedaży wystawiła.
Dbając o zdrowie społeczeństwa ustanowiono prawo określające zasady i warunki sprzedaży grzybów i przetworów z nich powstałych. Jedną z najważniejszych, łamiącą zwyczajowy sposób sprzedaży grzybów jest obowiązek potwierdzenia atestem wydanym przez klasyfikatora grzybów lub grzyboznawcę lub grzyboznawcę w przypadku grzybów suszonych.
Oczywiście, numery atestów znajdziemy na opakowaniach grzybów sprzedawanych w zorganizowanych punktach handlowo, bo one nie pozwolą sobie na ryzyko nie tylko poniesienia odpowiedzialności za zatrucie, ale również na płacenie mandatów za nieprzestrzeganie prawa. Gorzej ze sprzedażą przez zbieraczy. Pół biedy tagowiska, które często mają grzyboznawców, gorzej jest przy drogach.
Żeby nie było, że przesadzam, to na targowiskach zaledwie raz spotkałam człowieka z atestem, natomiast grzybów niejadalnych w koszach widziałam sporo.
Pytaj o atest. Dla zdrowia, dla życia.
