Czterech chłopców nie doceniło techniki w postaci drona z kłobuckiego posterunku policji. Kiedy go zobaczyli, porzucili właśnie rozpalone ognisko i rzucili się do ucieczki na rowerach.
Nie docenili techniki, bo policjant, który dojechał na miejsce, w którym się ukryli wyłuskał ich z ukrycia bez problemu dzięki wskazówkom z nieba. Zanim ostatni ze sprawców niewielkiego pożaru, który powstał równolegle znalazł się pod kontrolą policjanta, na miejscu zagrożenia zjawili się strażacy, którzy zapobiegli pożarowi sporej łąki.
Policjanci przypominają, że za takie wpadki młodocianych płacą rodzice, więc mam wrażenie, że chłopcy spędzą resztę wakacji w domach. Gdyby nie odległość, chętnie wzięłabym chłopaków pod ochronę. Myślę, że niewielu spośród nas nie miało w młodości epizodu z paleniem ogniska i wypiekaniem kartofli. Chłopcy z pewnością najedli już się strachu i będą w przyszłości agitatorami bezpiecznych i zgodnych z prawem zachowań.
