Rzoumiem, że ani sam sąd, ani miasto nie zapewniają odpowiedniej liczby miejsc parkingowych przy sądzie, więc niejednokrotnie widać policyjne pojazdy za znakiem B-36 czekające na aresztantów z włączonymi sygnałami świetlnymi markującymi pozostawanie w akcji. Dziś byłam jednak świadkiem zupełnie innego zdarzenia, wręcz nagannego. Policjant, który przywiózł jakąś pocztę zaparkował pojazd służbowy tak, że zablokował 3 auta i poszedł ze spokojem do sądu.
Co by było, gdyby ktoś z właścicieli zablokowanych pojazdów musiał pilnie wyjechać? Co by było, gdyby to był #adwokat zobowiązany przez inny sąd do stawienia się o określonej godzinie w innym miejscu? Miałby się skarżyć na policjanta?
Zawsze wydawało mi się, ba nawet tak mnie uczono od dziecka, że policjant daje przykład poprawnego zachowania. Na starość życie przekonuje mnie, że nie zawsze tak bywa.
