Oczywiście, nie zakładam złej woli w działaniu szkół, które podejmują się organizacji zbiorowego ubezpieczania uczniów, ale namawiam do sprawdzania ogólnych warunków ubezpieczeń proponowanych uczniom. Może się okazać, że niewielka zmiana, minimalna dopłata znacząco poprawi zabezpieczenie dzieciaków, albo, że własne ubezpieczenie w porównywalnych pieniądzach zapewni zabezpieczenie nie tylko w  szkole, ale również na zajęciach poza nią, w całym życiu młodego człowieka, a w tym w trakcie wycieczek zagranicznych.

Zatrzymam się przy wycieczkach zagranicznych by dać przykład, że nieco droższe ubezpieczenie okazało się zbawienne, gdy mój dorosły dziś syn uczestniczył w sportowym wyjeździe do Niemiec. Uderzony w głowę piłką w trakcie meczu miał zapewnioną niezwykle sprawną pomoc lekarską i dobry szpital. Jego kolega, który odniósł kontuzję w ramach tego samego turnieju miał tylko EKUZ, a z nim związane niższe wyceny świadczeń.

Jak to zwykle bywa przy zawieraniu umów namawiam do czytania tego, co się podpisuje. W razie problemów ze zrozumieniem należy pytać.

Zwracam też uwagę na to, że ubezpieczenia organizowane w szkole nie są obowiązkowe. Nie można zmuszać rodziców do ich zakupu.

#BeataNowakowska

#AdwokatGdańsk