Jestem #adwokatem, ale i kierowcą. Poruszając się do miejsca realizowania swoich zadań zawodowych widzę wiele sytuacji drogowych, które są kuriozalne.

Dla przykładu, wczoraj widziałam kilkanaście przypadków jazdy hulajnogą przez dwie osoby i jedną, gdy przed matką stało jedno malutkie dziecko, a za nią drugie. Widziałam kierujących hulajnogami jadących chodnikiem na kilku sporych skrzynkach załadowanych na hulajnogę. Widziałam robotników przechodzących przez jezdnię na budowanym przejściu na ulicy dwupasmowej mimo, że to miejsce nie jest jeszcze oznakowane jako przejście. Widziałam rowerzystkę zjeżdżającą z chodnika i jadącą między pojazdami na drugą stronę jezdni i wygrażającą kierowcom.

Dlaczego, więc, w podsumowaniu akcji NURD – Niechronieni Uczestnicy Ruchu Drogowego zabrakło mi znaczącego udziału niechronionych.

Komunikat mówi, że działania „Niechronieni uczestnicy ruchu drogowego” poświęcone są pieszym, rowerzystom i kierującym hulajnogami elektrycznymi.

Dlaczego w podsumowaniu akcji mowa o pijanych kierowcach, a równocześnie tylko o 12 pieszych, którzy nie zastosowali się do sygnalizacji świetlnej. Dlaczego mówi się tylko o 14 osobach przechodzących przez jezdnię w miejscu niedozwolonym, w tym również przez torowisko, gdy ja widziałam więcej staruszków z laską przebiegaących przez jezdnię bezpośrednio przed autem. Dlaczego za przewożenie hulajnogą pasażera został ukarany tylko jeden kierujący hulajnogą, gdy jest ich masa. Dlaczego za jazdę bez rąk na kierownicy zostałzatrzymany tylko jeden rowerzysta? Przecież pisanie w telefonie jest czymś normalnym w trakcie jazdy rowerem.

Problem w tym, że za ewentualne kolizje są obciążani kierowcy.

Czas na zmianę podejścia policjantów. Osobiście odczuwam zagrożenie ze strony NURD.

#BeataNowakowska

#AdwokatGdańsk