Zielone zakupy lubię robić na targowisku. Dziś jednak z nich zrezygnowałam, bo zobaczyłam tłum ludzi w tym pewnie połowa bez maseczek. Dodatkowo przy wejściu nie było osoby kontrolującej liczbę osób na targowisku, odkażanie rąk polegało na tym, że ustawiono małą butelkę jakiejś cieczy, a za rękawiczki miały służyć foliowe woreczki.

Urzędnicy wydają instrukcje, a życie je weryfikuje. Na targowiskach nie ma mowy o jakiejkolwiek prewencji epidemicznej.

#BeataNowakowska

#AdwokatGdańsk