Mąż, który jechał pracować na wieś zadzwonił przed południem i powiedział o alarmach bombowych i działaniach policji i straży pożarnej w rejonie Urzędu Miasta w Żukowie. Jakiś czas później widziałam w mediach informację o tym zdarzeniu. Okazuje się, że poza urzędem, ostrzeżenia dotyczyły kilku szkół. W komentarzu była mowa o działaniach policjantów i strażaków, a także wzmianka wskazująca na to, że nie ogłoszono ewakuacji urzędu.

Jako #adwokat pytam, czy instytucje publiczne nie mają wdrożonych planów działania na wypadek prawdopodobieństwa podłożenia ładunku wybuchowego. Pytam, czy faktycznie nie mają, bo powinny mieć opracowane procedury bezpieczeństwa. Dlaczego nie ewakuowano urzędu i nie zablokowano ruchu ulicą bezpośrednio przed budynkiem.

Czemu te pytania? A no temu, że gdy jednak jakiś wariat podłoży ładunek wybuchowy i dojdzie do nieszczęścia, to komu trzeba będzie zadać pytanie o powód narażenia sporej zbiorowości osób na niebezpieczeństwo. Rozumiem, że ewakuacja to kłopot i zamieszanie, ale myślę, że ryzyko jest godne takich kłopotów.

#BeataNowakowska
#AdwokatGdańsk