Wczoraj odbierałam auto z naprawy. Z racji zaufania do warsztatu, było to aż pod Ustką. Korzystając z okazji wjechałam do miasta, by przejść się nad kanałem portowym w kierunku morza. Samochód zostawiliśmy na miejscu wyznaczonym na jezdni odrębnym kolorem, przed znakiem B36.
Po godzinie okazało się, że stoję nieprawidłowo, bo po pierwsze w strefie zamieszkania poza miejscem wskazanym, po drugie zbyt blisko skrzyżowania i po trzecie rzekomo zabrałam pieszym chodnik.
W dyskusji z funkcjonariuszami straży miejskiej dotarłam do etapu pouczenia, ale nadal mam wątpliwości. Kolorystyka kostki przyjęta w okolicy wprowadza w błąd. W jednym miejscu ciemno szara kostka jest miejscem postojowym, a w innym nie. Zasłonięty przez ciężarówkę znak „strefa zamieszkania” nie daje właściwej informacji, a znak B36 w strefie zamieszkania zdaje się być niepotrzebny, bo przecież i tak można parkować tylko w miejsach wyznaczonych. Ale przecież jednocześnie sugeruje, że znajduję się w normalnym obszarze ruchu. Takim bez ograniczeń.
Tendencja do stosowania oznakowania z kostki, którą wykonuje się nawierzchnię drogową, a nie z farby w kolorze białym może powodować wiele kontrowersyjnych sytuacji. Znak B36 w strefie zamieszkania jest ewenementem. Upierajcie się przy tym, że oznakowanie jest nieprzemyślane i powinno być zastosowane pouczenie, a nie sankcja za wykroczenie.
Funkcjonariuszom Straży Miejskiej w Ustce dziękuję za wyrozumiałość i mam nadzieję, że przekażą odpowiednim osobom sugestie dotyczące niejednoznaczności oznakowania.
